15Luty

Relacja z kolejnych warsztatów wzbogaconych o niezapomniane atrakcje

Na blogu zaponowała chwilowa, wymuszona obowiązkami przerwa. Wracam jednak już do Was i obiecuję częstsze posty. Ale po kolei. Działo się ostatnio u mnie sporo i nie mogłam narzekać na nudę. Podczas, gdy nie blogowałam, prowadziłam warsztaty, zwiedzałam Norwegię i gościłam u siebie ekipę Dzień Dobry TVN :) Wszystkie te wydarzenie były bardzo skumulowane w czasie więc wymagały nie lada logistyki. Jakby tego było mało, to w mojej pracy też stoją przede mną nowe wyzwania. Wszystko to jest tak ciekawe i fascynujące, że sprawia, że nie sypiam po nocach i łapię się na tym, że zapominam jeść. Zdarza Wam się czasami wpaść w taki…amok? :) Migawki poniżej prezentują w skrócie przebieg mojego ostatniego tygodnia. Musze przyznać, że najczęściej ostatnio bywam na Instagramie, więc jeśli chcecie mnie tam popodglądać to zapraszam :)

instagram life

Mamy z Sylwią to ogromne szczęście, że na warsztatach przychodzi nam pracować z naprawdę rewelacyjnymi ludźmi. Ostatnia grupa wręcz zarażała energią, optymizmem i zapałem do pracy. To były niesamowicie inspirujące warsztaty. Bezpośrednie relację uczestników możecie poczytać między innymi u Kasi lub Gosi .

warsztaty fotografii i stylizacji kulinarnej Fodd Photography and Styling workshop
warsztaty fotografii i stylizacji kulinarnej
warsztaty fotografii i stylizacji kulinarnej
warsztaty fotografii i stylizacji kulinarnej
Staramy się też urozmaicać każde warsztaty. Zmienia się zawartość naszych prezentowych torebeczek i pojawiają się nowe atrakcje. Tym razem, dzięki uprzejmości wydawnictwa Insignis mogliśmy na warstzatach przeprowadzić konkurs, w którym do wygrania były książki Jamiego Olivera 15 Minut w Kuchni. Jeśli nie macie jeszcze tej pozycji na swoich półkach to żałujcie. Moje zamiłowanie do przepisów Jamiego nie jest wielką tajemnicą, a już na pewno tajemnicą wielka nie jest fakt, że bardzo cenię zdjęcia Davida Lofusa. Jest to zdecydowanie połączenie dwóch talentów!

Jamie Oliver 15 minut w kuchni

Jamie Oliver 15 minut w kuchni

I na koniec zdjęcie muffinów, które wykonałam w domu podczas wizyty ekipy z Dzień Dobry TVN. Zosia i Darek bardzo Wam dziękuję za to, że dodaliście mi otuchy podczas tej mojej pierwszej medialnej przygody :)

warsztaty fotografii i stylizacji kulinarnej

Kategoria: KsiążkiKulinariaMigawkiWarsztaty
Tagi:

25Sierpień

Ostatnio przeczytane, ostatnio obejrzane

Dzisiaj w rekomendacjach mam dla Was same fajne pozycje. Kłamstwa to kolejna książka Diane Chamberlain, która przypadła mi do gustu. Styl tej autorki niejednokrotnie porównywany jest do stylu Jodi Picoult i faktycznie zauważam pewne podobieństwa. Jednak moim zdaniem o tyle, o ile Picoult w swoich powieściach największy nacisk kładzie na pytania egzystencjonalne, to Chamberlain przede wszystkim stara się utrzymać czytelnika w ciągłym napięciu poprzez stopniowo wręczane mu kawałki układanki jaką jest fabuła. Mimo tego, iż Kłamstwa poruszają bardzo ważne życiowe kwestie, to powieść czyta się lekko i przyjemnie. Dopiero na koniec zdajemy sobie sprawę, że wartka akcja była tylko dodatkowym bonusem.
książki

Madame Tussaud to książka biograficzna. Napisana przez autorkę, której biografie cieszą się ostatnio wielkim powodzeniem. Po przeczytaniu tej książki w ogóle się tej popularności nie dziwię. Jestem zachwyconą i z całą pewnością niebawem sięgnę po kolejne biografie, które wyszły spod pióra Michelle Moran. Jednak ostrzegam, ponieważ życie znanej wszystkim Madame Tussaud, przypada na okres rewolucji francuskiej, to w powieści krew leje się nieustannie, co odbiorców o słabszych nerwach może nieco zniechęcić. Jednak warto przeczytać tę powieść po to chociażby, żeby dowiedzieć się, że muzeum figur woskowych, które my kojarzymy, jako miejsce rozrywki, kiedyś pełniło funkcję głównego źródła informacji. To tam można było obejrzeć najnowsze wydarzenia polityczne, zajrzeć do alkowy książąt lub wejść do środka celi, w której swój wyrok odsiadywał Markiz de Sade. Sama zaś Madame Tussaud to postać, która budzi sympatię ze względu na swój silny charakter, zdeterminowanie i bardzo jasnookreslone wartości moralne. Bardzo gorąco polecam Wam tę lekturę :)

I na koniec bardzo dobry film jakim jest Koneser. Za scenariusz i reżyserię brawa należą się Giuseppe Tornatore, którego kojarzyć możecie z takimi filmami jak Malena czy Cinema Paradiso. Konesera poleciła mi znajoma, która bardzo dobrze zna mój gust i film okazał się strzałem w dziesiątkę. I choć jest przewidywalny do bólu, to nie przebieg akcji i jej zakończenie budzą nasze największe emocje. Od poczatku sympatyzujemy z głównym bohaterem (kolejna genialna rola Geoffrey’a Rush’a), który ponad wszystko ceni autentyczność, nie tylko w sztuce ale i w życiu. Razem z nim zadajemy sobie pytania o szczerość w międzyludzkich relacjach i o umiejętność pokonywania własnych ograniczeń. Ponadto obcować możemy z pięknymi wnętrzami i dziełami sztuki, które są tylko dodatkowym bonusem, jaki otrzymujemy wraz z głównym wątkiem.
Zdecydowanie film, który trzeba obejrzeć i to najlepiej na dużym ekranie :)

Kategoria: Filmy, serialeKsiążki
Tagi:

28Lipiec

Ostatnio przeczytane, ostatnio obejrzane

piesn-maorysow-b-iext10380807

Do swojej listy przeczytanych w 2013 mogę dorzucić kolejne pozycje. Zacznę może od Pieśni Maorysów. Jak już kiedyś wspominałam jest to kontynuacja książki „W krainie białych obłoków” Sarah Lake. Muszę przyznać, że o tyle o ile pierwsza część bardzo mi się podobała, to już co do drugiej mam mieszane uczucia. Generalnie książka nie nalezy do złych, ale rozkręcać zaczęła się dopiero gdzieś w połowie, a zważywszy na to, że jest to dość opasłe tomisko, to wystawiona zostałam na wielką próbę cierpliwości. Jednakże nie mogę powiedzieć żebym żałowała, że ją przeczytałam, stanowiła na pewno miłą rozrywkę. Myślę też, że jeśli ukaże się trzecia część to też się na nią skuszę :)

Na pewno stratą mojego czasu okazała się lektura Wielbiciela. To pierwsza z książek Charlotte Link, która nie przypadła mi do gustu. Fabuła jest tak okrutnie przewidywalna, że pod sam koniec aż nie mogłam w to uwierzyć. Link zawsze misternie prowadziła swoje intrygi, wodziła czytelnika za nos, tylko po to, by na koniec wprawić go w osłupienie całkowicie nieprzewidywalnym zaskoczeniem. Jednak w przypadku Wielbiciela ma się wrażenie, że to książka całkiem innego autora. Szkoda…gdy kolejnym razem będę chciała kupić książkę Link, to porządnie się nad tym zastanowię :(

I na koniec Gone, zniknęli. Lektura tak zwana młodzieżowa i choć oczywiście młodzieżą już dawno nazwać mnie nie można to zdarza mi się po takie książki sięgnać. I w sumie trudno mi oceniać tę książkę. W porównaniu z Igrzyskami Śmierci wypada bardzo słabo. Niby fabuła ciekawa, ale jednak za infantylna. Akcja ciągnie się dość powoli wręcz chwilami naprawdę wolno, nie na moje nerwy…Co prawda sprawiłam sobie drugą część, żeby dać jeszcze szanse tej historii ale nie robię sobie zbyt dużych nadziei :(

A teraz słów kilka o serialu, którego dwa sezony obejrzałam w błyskawicznym tempie i nadal nie mam dosyć.

Długo się zastanawiałam co mi się tak bardzo w Person of Interest spodobało. Na pewno kreacja dwóch głównych bohaterów jest fantastyczna. Świetna gra aktorska i ciekawe zderzenie dwóch osobowości. Główny wątek jest naprawdę bardzo ciekawy, a autorzy serialu po mistrzowsku budują napięcie i grają na emocjach widzów. Co ciekawe, na początku oglądałam ten serial raczej w kategoriach science fiction, ale mój mąż szybko wyprowadził mnie z tego błędu twierdząc, że wszystko co się tam dzieje, jest jak najbardziej możliwe. Tak więc mamy możliwość zobaczyć do czego doprowadza nas rozwój techniki, do jakiego stopnia jesteśmy w stanie budować swoją wirtualną rzeczywistość i zastanowić się nad sensem istnienia sztucznej inteligencji. Polecam Wam gorąco ten serial, sama przebieram już z niecierpliwości nóżkami żeby był już wrzesień i żebym mogła obejrzeć trzeci sezon :)

Kategoria: Filmy, serialeKsiążki
Tagi:

30Maj

Pogoda sprzyja czytaniu

jedna-chwila-p-iext19915072

Pogoda za oknem jest wręcz przygnębiająca. Deszcz pada u nas już chyba trzeci dzień. Wstaję zaspana i nawet kawa nie pomaga mi się dobudzić. Czytanie jest ostatnio jedyną czynnością, na którą mam ochotę. Siedzę pod kocem i im grubszą mam książkę na kolanach, tym lepiej się czuję :)

A teraz słów kilka o tym, co przeczytałam od ostatniego, książkowego wpisu.

Trylogia Igrzyska Śmierci, to tryloga tak samo wciągająca jak i niepokojąca. Bardzo dobrze napisana i przemyślana, wciąga niemal od pierwszych stron. Nie sposób własciwie przewidzieć dokąd zmierza ta pokręcona i przerażająca fabuła i chyba dlatego utrzymuje ona czytelnika w pełnym napięciu przez całe trzy tomy. Zdecydowanie dwa pierwsze podobały mi się bardziej od trzeciego. Ten ostatni jest bardzo futyrystyczny i militarny ale na pewno odpowiada na wszystkie pytania i stanowi, wydaje mi się, dobre zakończenie, takie z którym jestem w stanie się pogodzić i nie czuć złości na autorkę. Generalnie warto przeczytać.

Jedna chwila opisywana jest, jako powieść ukazująca jak jedna, krótka chwila może zmienić życie człowieka. Gdybym ja miała pisac opis tej książki to raczej określiłabym ją jako powieść o żałobie i o tym, jak radzić sobie z utratą bliskiej osoby. To też opowieść o przyjaźni, nawet takiej, która czasami jest dla nas zaskoczeniem. Nie jest to najsmutniejsza książka jaką przyszło mi czytać, ale z całą pewnością nie należy ona do wesołych i choć dobrnęłam do końca to raczej z lekkiego poczucia obowiązku bardziej niż z ciekawości.

Dziedzictwo to niezła cegłówka. Historia trzech skłóconych sióstr, które toczą boje o swój spadek, którym jest szkoła jeździecka i rodzinny majątek w skład którego wchodzą stajnie, pastwiska ale przede wszystkim wspaniałe konie, które osiągają wiele sukcesów na mistrzostwach. To zdecydowanie powieść dla miłośników koni i jeździectwa, ale nawet jeśli nie macie takiej pasji to z pewnością dacie sie ponieść tej historii. I choć nie ma ona akcji, która wciąga tak że zatraca się poczucie czasu to czyta się ją dość lekko i przyjemnie.

Szmaragdowa tablica jest powieścią dla mnie bardzo dziwną i nierówną. Akcja dzieje się zarówno w teraźniejszości jak i w czasach drugiej wojny światowej. I o tyle, o ile ta starsza fabuła jest opisana naprawdę świetnie, to część osadzona współcześnie ma się nijak to reszty powieści. Chwilami miałam wrażenie jakby ta książka miała dwóch autorów. Jeden włada ciekawym, obrazowym językiem, z łatwością nakreśla charaktery i obrazuje ciężkie czasy, a drugi nie za bardzo potrafi pisać, więc wrzuca w usta bohaterów masę wulgaryzmów, spłaszcza osobowość bohaterów, zarzuca czytelnika nazwami luksusowych marek, tak jakby płacono mu za reklamę tych produktów. Naprawdę te wulgaryzmy i product placemnent były jak dla mnie zdecydowanie za nachalne. Ale mimo tego, od mniej więcej setnej strony, książka wciągnęła mnie całkowicie. I nawet znalezienie kilku elementów, które w tej fabule się totalnie nie kleiły i nie miały za bardzo sensu,nie zniechęciły mnie do oderwania się od tej historii.

Jak zwykle z niecierpliwością będę czekała na Wasze opnie o tych książkach i bardzo się cieszę, że się nimi ze mną dzielicie :) Miłego weekendu :)

Kategoria: Książki
Tagi:

21Marzec

Książki, książki, książki

Kolejne trzy lektury za mną…no niestety nie całe. Przez jedną nie udało mi się przebrnąć mimo, że cenię sobie bardzo autorkę. Kolejna z kolei okazała się niespodziewanym hitem, a trzecia miłą rozrywką. Która jest którą?

Zdecydowanym hitem okazało się Ostatnie Lato. Piękna książka. Trudna, bo wiele w niej cierpienia, maltretowania i okrucieństwa związanego z drugą wojną światową, ale zdecydowanie jest ona warta przeczytania. Nie zrażajcie się też infantylnym początkiem, gwarantuję, że z każdą stroną powieść robi się coraz ciekawsza i prowadzi do w miarę interesującego zakończenia.

Jeśli chodzi o Fanaberie, to nie widziałam jeszcze książki o bardziej mylącej okładce i opisie. Liczyłam na lekką opowieść o kobiecie biznesu prowadzącej własną cukiernią. Myślałam, że będę kuszona opisami smakowitych wypieków i słodkich wnętrz, a dostałam opowieść o zasadach jakimi rządzą się spółki akcyjne :) Ale przeczytałam do końca, nawet się trochę uśmiałam i powzruszłam. Nie jest to jednak, jak się można domyślić, książka która zapada w pamięć.

Największy problem miałam z Linią Życia. Bardzo lubię Jodi Picoult. Czytałam sporo jej książek, ale widzę, że ostatnimi czasy wyczerpały jej się chyba pomysły na fabułę. Linia życia jest męcząca i dosyć nudna. Ponieważ nie przeczytałam jej do końca (po prostu już nad nią zasypiałam) to pewnie nie powinnam jej tak surowo oceniać, ale wydaje mi się że dałam jej dosyć sporą szansę na rozkręcenie się. Może ktoś z Was ją czytał i ma inne zdanie? Chętnie się o tym dowiem :)

Kategoria: Książki
Tagi:

27Luty

Teraz czytam i oglądam

Co robię jak mnie tu nie ma? Czytam, oglądam, piekę…tyję i ciężko pracuję :) Czytam Ostatnie Lato, ale jeszcze za wcześnie na wrażenia. Jestem na tym etapie, kiedy nie do końca mam pewność, czy mi się ta książka podoba. Może się jeszcze wybronić, ale nie musi. Chyba nie pozostaje mi nic innego jak czytać dalej :) Ciekawi mnie, gdzie sprawdzacie opinie na temat książek? Ja przyzwyczaiłam się już do portalu Lubimy Czytać. Mam taką zasadę, że raczej odpuszczam sobie pozycje, które nie zebrały przynajmniej 7 punktów w ocenach czytelników. Chwalę też sobie ich aplikację mobliną, bo zdarza mi się kupować książki pod wpływem impulsu, a dzięki tej aplikacji będąc w księgarni mogę się upewnić czy na pewno zakup, który poczynię będzie trafionym.

Ostatnio moim ulubionym serialem jest Elementary. Mam jakąś słabość do Sherlocka Holmsa :) Na początku, kiedy przeczytałam opis serialu nie wyobrażałam sobie, że można przenieść akcję do współczesnych czasów, do Nowego Jorku i jeszcze zrobić z Sherlocka byłego narkomana. Ale widać można i to z sukcesem. Na ten sukces zdecydowanie zapracował Jonny Lee Miller, odtwórca głównej roli (swoją drogą niektórzy z Was mogą go pamiętać z filmu Hakerzy, gdzie jego partnerką, a później i pierwszą żoną była Angelina Jolie). Fantastycznie wykreował on postać ekscentryka, a także moim zdaniem człowieka cierpiącego na lekki zespół Aspergera. Jego intelekt, zamiłowanie do nauki i książek, a także swoiste poczucie humoru sprawiają, że nie sposób go nie polubić. Ciekawy jest też sam dom Sherlocka…i jego wystrój, ale to już musicie sami obejrzeć :)

A czy Wy lubicie Sherlocka, a jeśli tak to którego? :)


Kategoria: Filmy, serialeKsiążki
Tagi:

13Luty

Książeczki dla dzieci

Już jakiś czas temu nosiłam się z zamiarem wrzucenia posta opisującego ciekawe książeczki dla dzieci. Czasu ciągle na to brakowało, ale ponieważ choróbsko uwięziło mnie w domu, to jest ku temu teraz dobra okazja.

Książki dla dzieci uwielbiam. Chyba zostało mi coś z dziecka, bo kupowanie ich sprawia mi taką samą radość jak kupowanie książek dla starszych czytelników. Ale niejednokrotnie już zdarzyło mi się dokonać błędnej oceny, książka która kusiła pięknymi obrazkami okazywała się bezwartościowa i zarówno ja, jak i Natan byliśmy wtedy bardzo rozczarowani. Po kilku takich wpadkach postanowiłam robić większe rozeznanie w temacie i kupować tylko sprawdzone pozycje.

Naszą ulubioną dziecięcą autorką jest Pani Dorota Gellner. Od kiedy kupiliśmy „Czekoladki dla sąsiadki” zapałaliśmy do jej książek wielką miłością. Niemal natychmiast zakupiliśmy „Roztrzepaną Sprzątaczkę” i „Duszki, Stworki i Potworki”. Ostatnio została też wydana książeczka pod tytułem „Wścibscy” o wszystkich, którzy podgladają i podsłuchują, a później cierpią na przerost uszu i wytrzeszcz oczu. Bardzo śmieszna i pouczająca :)

Następne na naszej liście są Wierszyki Michała Rusinka, zawierające zbiór wierszyków o wszelakich sprzętach domowych. Ulubionym wierszem Natana jest wiersz o lodówce i jej rezydencie, który barwnie nazywany jest przez autora półgłówkiem…i już się domyślacie czemu Natan polubił ten wiersz. Ale bez obaw, nie ma tam wulgaryzmów, za to naprawdę fajne rymowanki, które uczą dzieci i bawią jednocześnie.

Nie mogę też pominąć książki wyjątkowej jaką są Mapy. Pięknie wydana, zachwycająca, pochłaniająca zarówno małych czytelników, jak i dużych. W książce znajdziecie 51 ogromnych map które poprowadzą was przez 42 kraje i 6 kontynentów. Tak naprawdę prawie w ogóle nie ma tam tesktu. Jest za to masa obrazków. Przejrzenie jednego kraju zajmuje nam cały wieczór, wzbudza w dziecku niesamowitą ciekawość i chęć poznawania nieznanych terenów. Przez drobne rysunki dowiadujemy się chyba więcej niż moglibyśmy dowiedzieć się z obszernych opisów. Bardzo Wam tę książkę polecam i choć nie należy do tanich to jest zdecydowanie warta swojej ceny.

I na koniec audiobook. Bajki Renaty Piątkowskiej czyta niezrównany Artur Barciś. Od jakiegoś czasu są one stałym punktem naszej wieczornej rozrywki. Artur Barciś fantastycznie wciela się w rolę małego Tomka, które opowiada nam przeróżne historie ze swojego życia. Ale uwaga…żeby nie było, że nie ostrzegałam. Tomek lubi eksperymentować i chyba to właśnie Natanowi odpowiada najbardziej. Na przykład mały bohater jest przekonany, że w odpływie jego wanny żyje smok rurowy. Kiedy woda jest spuszczana z wanny smokowi burczy w brzuchu. Tomek, jako dziecko o wielkim sercu postanawia smoka dokarmić. Z wlaniem mleka idzie mu bardzo łatwo, z dżemem już trochę gorzej, bo trzeba upchać łyżeczką, a najtrudniej idzie mu z wpychaniem parówek, ale też się udaje :) Teraz już rozumiecie, czemu Was ostrzegam? :) Ale choć wiąże się z zakupem tej książeczki ryzyko zapchanych rura, to myślę, że i tak warto, bo nasz syn zaśmiewa się przy tych bajkach do rozpuku i wieczór bez Tomka uważa za stracony :)

A jakie są ulubione książeczki Waszych pociech? Czekam na Wasze rekomendacje :)

Kategoria: Książki
Tagi:

29Styczeń

Słów kilka o książkach niekulinarnych

Od kiedy pamiętam książki fascynowały mnie ogromnie. Wizyta w księgarni zawsze sprawia mi przyjemność i nigdy nie wychodzę z niej z pustymi rękami. Nieustannie borykam się z problemem znalezienia miejsca na wszystkie swoje książkowe zdobycze i ku rozpaczy mojego męża uparcie odmawiam korzystania z elektronicznych czytników. Zaczytuję się w różnych gatunkach, a ostatnimi czasy, choć nigdy siebie o to nie podejrzewałam, pokochałam też fantasy. Jeśli chodzi o wyznaczniki, jakimi się kieruję przy wyborze swojej litereatury to posiadam dwa priorytetowe kryteria. Historia opisana w książce, musi mnie wciągnąć całkowicie. Muszę marzyć o tym, żeby brać tę książkę do rąk, muszę pożądliwie na nią spoglądać i nie móc się doczekać wieczora, żeby w ciszy i spokoju kontemplować jej zawartość. Mam naturę zbyt melancholijną żeby dodatkowo pogrążać się w depresji przez książki. Wolę czytać takie pozycje, które raczej odciągają moją uwagę od codziennych problemów niż przysparzają mi kolejnych.

I dzisiaj własnie będzie o takich książkach. Które z nich warto przeczytać, a które lepiej sobie odpuścić? Odpowiedź poniżej :)

1. Krawcowa z Madrytu Książka niezykle wciągająca i odbiegająca swoją tematyką znacznie od tego. czym karmi nas większość autorów brylujących w kobiecej tematyce. Wydawałoby się, że wystarczy stworzyć obraz nieszczęśliwej kobiety, która postanawia wszystko rzucić i wyjechać w odległe miejsce gdzie znajduje szczęście i sukces powieści murowany. Nic bardziej mylnego. Ja osobiście mam dosyć takich książek i omijam je szerokim łukiem. Tutaj sprawa ma się inaczej. Owszem mamy młodą, silną kobietę, ale mamy też realia drugiej wojny światowej które kładą się cieniem na jej życiu. Mamy historię szpiegowską, sporo mody i blichtru, ale też i sporo nieszczęścia i ofiar które niesie z sobą wojna. Jednym słowem fantastyczna powieść, która przenosi nas w nieznane rejony Maroka i urzeka barwną historią. Bardzo polecam i ostrzegam, bo książka jest gruba i wyłączy Was z życia na kilka dobrych dni :)

2. Obserwator Jestem miłośniczką książek Charlotte Link. Przeczytałam wszystko co wyszło spod jej pióra i zostało wydane na naszym rynku. Muszę przyznać, że jest to autorka, która bardzo skrupulatnie buduje fabułę swoich powieści dbając o to, aby czytelnik nie za szybko domyślił sie rozwiązania. Obserwator jest książką ciakawą, bo porusza temat podglądactwa i życia życiem innym ludzi. Czy nie zdarzyło Wam się iść wieczorem ulicą i zaglądać mieszkańcom okolicznych domów w okna? :) Czy jest to zdrowa fascynacja? Czy w świetle popełnionego morderstwa, taka osobą jest pierwszym podejrzanym? Żeby poznać odpowiedź musicie przeczytać Obserwatora :)

3. W krainie białych obłoków. Kraina białych obłoków to Nowa Zelandia. Kraj zamieszkały przez Maorysów, których powoli ziemi pozbawiają brytyjscy koloniści. Na tle tych politycznych zmian rozgrywają się historie dwóch kobiet. Jedna z nich to nauczycielka, która jedzie do Nowej Zelandii aby wyjść za mąż za farmera, którego poznała korespondencyjnie. Druga, to arystokratka, której rękę ojciec przegrał w karty i postanowił wydać za mąż za dziedzica potentata owczego. Uwielbiam sagi, a jeśli taka saga toczy się w tak barwnych i malowniczych rejonach świata to jestem zdecydowanie kupiona. Nie mogę się doczekać kiedy zabiorę się za drugą część, jest to bowiem trylogia.

4. Pewnego dnia, to historia jakich już było wiele. Adoptowane dziecko pragnie poznać swoją biologiczną matkę. Matka należy do nowojorskiej elity, ma poukładane i luksusowe życie, w którym nie ma miejsca na dziecko, które jest wynikiem jej życiowego błędu. Ciężko mi pisać o tej książce, gdyż w ogóle ona do mnie nie przemówiła. Ani sama fabuła nie jest niczym oryginalnym ani już na pewno sposób podejścia do tematu. Spłaszczone relacje ludzkie opisane w tej książce sprawiały wrażenie jakbym czytała książkę science-fiction, a nie powieść traktującą o poważnym temacie jakim jest instynk macierzyński i adopcja. Generalnie uważam czytanie za stratę czasu, a zakup książki za wyjątkowo pechowy. Myślę też, że nie przeczytam już kolejnej powieści tej autorki…

5. Trafny wybór. O tej książce było już głośno wszędzie. Recenzowali ją celebryci i blogerzy. Ja ograniczę się do stwierdzenia, że Joanne K. Rowling zdecydowanie umie pisac książki dla dorosłych. Mało tego, skłania nas do refleksji, zmusza do przemyśleń i obserwacji swojego otoczenia. Wyśmiewa małostkowość, pozerstwo i obłudę. I choć już mniej więcej w połowie powieści wiemy jak się ona skończy, to nie chodzi tu o przewidywanie zakończenia ale o skrupulatną obserwację zachowań, które do tego zakończeła doprowadziły. Bardzo polecam przeczytać i przemyśleć :)

6. Tajemnica Noelle. To moje pierwsze spotkanie z Diane Chamberlain i zdecydowanie udane. Historia życia Noelle wciąga od pierwszych stron. Momentami przeraża, momentami wzrusza, wbudza wiele skrajnych emocji. Mimo iż jest wyjątkowo mało prawdopodna to i tak czytamy ją jak urzeczeni. Czy taka przyjaźń między kobietami, jaka została opisana w tej książce istnieje naprawdę? Niestety tego nie wiem, ale czytałam o niej z wielką przyjemnością. Jako matka analizowałam matczyne rozterki i współczułam bohaterkom ich trudnych decyzji. Nic więcej nie napiszę, żeby nie zdradzić Wam o czym jest ksiązka, gdyż zdecydowanie warto zaryzykowac i dać się jej uwieść :)

I to by było na tyle. Kolejne książki już do mnie wołają, kuszą okładkami i obietnicami uroczych wieczorów :) Oczywiście im ulegnę, a Wy? Co teraz czytacie? Czy przeczytacie coś z tym pozycji, które opisałam Wam powyżej? Czy chcecie żebym częściej wrzucała tu takie posty? Dużo pytań, czekam na odpowiedzi :)

Kategoria: Książki
Tagi: